Wyspa gwałcicieli

fot. autumn kim via Foter.com CC BY-NC-ND
fot. doublecnz via Foter.com CC BY-NC-SA
fot. doublecnz via Foter.com CC BY-NC-SA

Szeroka, piaszczysta plaża, błękitna woda, pogodni i uprzejmi tubylcy w skąpym odzieniu z kwiatów i liści palmowych. Taki widok kompletnie nie pasuje do zagubionej na Oceanie Spokojnym maleńkiej wysepki Pitcairn. Nie ma tu plaż, bo teren górzysty, z wygasłym wulkanem pośrodku, klifowymi brzegami oraz skalistym wybrzeżem. Wyspa ma zaledwie pięć kilometrów kwadratowych powierzchni. Zasiedla ją niespełna 50-osobowa społeczność, ale to na pewno bardzo niezwykli ludzie.

Na Pitcairn mieszkają potomkowie zbuntowanych marynarzy z brytyjskiego okrętu „Bounty” i kobiet, które w 1790 roku porwali z Tahiti. Przez ponad dwieście lat żyli tu po swojemu. Dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku okazało się, że to co dla mieszkańców Pitcairn było normą i zwyczajem, na świecie uznaje się za ciężkie przestępstwo. Bo za takie przecież uważamy gwałt, pedofilię i kazirodztwo.

Wstydliwe tajemnice społeczności Pitcairnczyków zaczęły wychodzić na jaw dopiero w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Trudno powiedzieć czy seksualne wynaturzenia przez dwa wieki były wśród nich normą, czy pojawiły się dopiero w czasach nam współczesnych. Na Pitcairn w parterowych drewnianych domkach mieszka dziewięć rodzin o czterech tylko nazwiskach – Young, Warren, Brown i Christian. Społeczność żyje z produkcji pamiątek z drewna i zbierania miodu, ponoć jednego z najczystszych na świecie, ale największe dochody czerpie ze sprzedaży znaczków pocztowych. Oficjalnym językiem jest angielski, a wszyscy mieszkańcy są adwentystami dnia siódmego. Nie jedzą wieprzowiny, nie piją alkoholu i nie wolno im tańczyć nawet z własną żoną.

fot. Tom Simpson via Foter.com CC BY-NC-ND
fot. Tom Simpson via Foter.com CC BY-NC-ND

 

Na wyspie prawie nie ma ludzi w wieku 15–30 lat. Młodzi wyjeżdżają kontynuować naukę i już nie wracają. Pozostają dzieci i starsi. Może to jest przyczyną wynaturzeń, do jakich tu doszło?

Dla kogoś, kto zakosztował życia poza wyspą powrót na Pitcairn musi być koszmarem. Prąd z agregatu jest włączany tylko na kilka godzin dziennie, na nie ma tu telewizji ani radia. Największą atrakcją są rzadkie wizyty turystów i święto w rocznicę spalenia „Bounty”, gdy organizuje się tu wielką fiestę zakończoną spaleniem modelu tego okrętu. Na wyspie jest tylko jeden sklep, a prowadzi go oskarżony o gwałty Dave Brown.

 

Nie wiadomo co spowodowało lawinę zdarzeń, która pogrążyła gwałcicieli. Być może raport policjantki, która w trakcie krótkiego pobytu na Pitcairn przyjęła zgłoszenie od jednej z ofiar, a być może skarga misjonarza, któremu mieszkaniec Pitcairn uwiódł nieletnią córkę. Na pewno sporo dobrego w tej sprawie zrobiła publikacja książki brytyjskiej dziennikarki Dei Birkett – „Wąż w raju”, w której zrelacjonowała półroczny pobyt na wyspie. Napisała między innymi: „Na Pitcairn siostry dzielą męża, nastoletnie, nawet 15-letnie dziewczyny, mają romanse z dużo starszymi mężczyznami, a kobiety mają dzieci z licznymi partnerami”.

Brytyjscy policjanci zaczęli dyskretnie przesłuchiwać wyspiarzy, zwłaszcza tych, którzy na stałe wyjechali z Pitcairn. Z zeznań wynikało, że żyją w głęboko zakorzenionej tradycji pedofilii i kazirodztwa, w której mężczyźni bez żadnych konsekwencji gwałcili bądź molestowali nieletnie. Ofiary w końcu zaczęły zeznawać, że były traktowane niczym „przedmioty seksualne”. Mężczyzn z Pitcairn oskarżono łącznie o 51 seksualnych ataków. Niektóre miały miejsce nawet 40 lat wcześniej, ale w brytyjskim prawie dla takich przestępstw nie ma przedawnienia. Sąd uznał za winnych wielokrotnych przestępstw seksualnych sześciu mieszkańców, czyli połowę dorosłej, męskiej populacji Pitcairn. 53-letniego Steve’a Christiana, nieformalnego przywódcę społeczności i potomka przywódcy buntu na „Bounty” Fletchera Christiana, sąd uznał za winnego pięciu gwałtów na 12-letnich dziewczynkach i skazał na trzy lata więzienia. Jego syn Randy Christian został skazany za cztery gwałty i tyleż przypadków molestowania, za co otrzymał najwyższy wyrok ze wszystkich – sześć lat pozbawienia wolności.

fot. brizzle born and bred via Foter.com CC BY-ND
fot. brizzle born and bred via Foter.com CC BY-ND

 

Świat potępił gwałcicieli z Pitcairn, ale mieszkańcy wyspy nie uważają skazanych za przestępców. Zwłaszcza ich żony, które odbierają wyroki na mężów za pogwałcenie sprawiedliwości, bo stosunki seksualne, w ich przekonaniu, odbywały się za obopólną zgodą i były niezbędne do przetrwania wyspiarskiej społeczności.

– Wszyscy uważaliśmy, że seks jest jak jedzenie leżące na stole: każdy bierze na co ma ochotę – przekonuje Olive Christian, żona Steve’a Christiana. I dodaje: – Płynie w nas krew buntowników z Bounty. Pula genów pochodzi od dziewięciu angielskich marynarzy i tuzina tahitańskich kobiet. Z rozmysłem dobieramy mężów i żony. Nie każdy może żyć w naszej komunie.

Jednak nadal oficjalnie mówi o sielance, raju na ziemi, wspólnej pracy dla dobra własnego i społeczności. W rzeczywistości, jak w każdej komunie, liczą się rządy najsilniejszych i najbardziej bezwzględnych. Reporterzy i dziennikarze są z wyspy przeganiani, a jeśli pod jakąś przykrywką się tam znajdą, to później się ich zastrasza, żeby przypadkiem nie napisali niczego negatywnego.

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *