Mity i kity

35600483296_6c05411b73_b

Kiedyś mitem określano opowieść o bogach i istotach nadprzyrodzonych. Dzisiaj oznacza to także nieprawdziwą historię, aczkolwiek czasami wielce prawdopodobną.

Zacznijmy od tak zwanego efektu Mozarta, opisanego w połowie lat pięćdziesiątych XX wieku przez znanego francuskiego otolaryngologa Alfreda Tomatisa, który leczył między innymi Catherine Deneuve i Marcello Mastroianniego.

W skrócie chodzi o to, że muzyka Wolfganga Amadeusza ma pobudzać intelekt, leczyć epilepsję i kilka innych chorób, wspomagać rozwój dziecka w brzuchu matki. Podobno wtedy też świnie rosną szybciej, krowy dają więcej mleka, a kury znoszą więcej jajek.

Uważaj czego słuchasz

Mit, trzeba przyznać, piękny i efektowny, podobnie jak muzyka Mozarta. Jednak kiedy wreszcie zaczęto go sprawdzać, to wyniki okazały się co najmniej niejednoznaczne. Owszem, muzyka jako taka pobudza mózg ludzki, ale dotyczy to nie tylko Mozarta, ponieważ podobnie działają kompozycje Ennio Morricone, The Beatles, a nawet Black Sabbath i Metalliki.

Wykazano, że u dzieci regularnie grających na instrumentach lepiej funkcjonuje pamięć operacyjna oraz długotrwała. U dorosłych z kolei wieloletnie muzykowanie sprzyja powstawaniu dodatkowych połączeń nerwowych, co na starość skutkuje lepszą sprawnością umysłową.

Przy okazji zajęto się także zależnością poziomu inteligencji od rodzaju słuchanej muzyki. Zaskoczenia nie było: im trudniejsza muzyka, tym aktywniej pracuje mózg, tworząc więcej połączeń neuronowych. Dlatego najinteligentniejsi są miłośnicy jazzu i muzyki klasycznej, chociaż ci drudzy mają najsilniejsze wśród melomanów skłonności samobójcze.

Również słuchacze Boba Dylana, U2 i Radiohead mogą pochwalić się ponadprzeciętnym IQ. Tylko odrobinę niżej lokują się fani The Beatles, Queen, Boba Marleya, Franka Sinatry oraz Jimiego Hendrixa, a najgorzej wypadli wielbiciele Seleny Gomez, Justina Timberlake’a i Beyonce. Ponieważ badania były robione poza granicami Polski, to nie testowano inteligencji słuchaczy Zenka Martyniuka i Popka, chociaż jestem przekonany, że wypadłyby niezwykle interesująco. Podsumowując: słuchając muzyki, wyjdzie się na tym lepiej, niż gdyby się jej nie słuchało, acz niekoniecznie musi to być Mozart!

Po co nam taki duży mózg?

Kolejny popularny mit brzmi: „człowiek używa jedynie dziesięć procent mózgu”. Ten efektowny, lecz całkowicie nieprawdziwy pogląd sformułował na przełomie XIX i XX wieku znany psycholog, William James. Gdybyśmy używali jedynie 10 procent mózgu, to pozostałej części dawno już by nie było. Owa aktywna cząstka obijałaby się w pustej, za dużej czaszce. O co więc chodzi z tymi 10 procentami? Oczywiście, że nie o mózg jako taki, ale jego potencjał, czyli twórcze wykorzystywanie i inteligencję. I w tym kontekście dr William James rzeczywiście miał rację. Tylko nie wiem, czy jest się z czego cieszyć…

 

Zresztą jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach i tak też jest w przypadku mitu, że „Wielki Mur Chiński można dostrzec z kosmosu”. Jeśli użyjemy urządzeń wspomagających, to tak naprawdę miejsce nie ma znaczenia. Wielki Mur możemy dostrzec z Księżyca, Marsa, nawet Jowisza, bo wszystko zależy od mocy wykorzystywanego teleskopu. Sytuacja się zmienia, gdy obserwujemy Ziemię „okiem nieuzbrojonym” – wtedy odległość ma znaczenie.

On cichy – ona głośna, ona spokojna – on choleryk. Idealne potwierdzenie, że „przeciwieństwa się przyciągają”. Jednak przeprowadzone badania wykazują, że to tylko mit: w doborze życiowego partnera ludzie kierują się podobieństwami. Dotyczy to zarówno poziomu wiedzy i wykształcenia, jak i gustów, czy poglądów politycznych. Dlatego trudno się spodziewać, by związek zwariowanej artystki i nudnego urzędnika odniósł sukces. Oczywiście, zdarzają się wyjątki…

Tagi: ///

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *