Lekkostopi

fot. jorgeborrani-via-Foter.com-CC-BY-NC-SA

Lekkostopi

Nie Kenijczycy, i nie Etiopczycy są niedościgłymi biegaczami na świecie, bowiem najlepsi zamieszkują góry Sierra Madre na pograniczu Meksyku i Stanów Zjednoczonych. To Indianie z plemienia Tarahumara, liczącej niewiele ponad 70 tysięcy dusz społeczności z górzystych terenów meksykańskiego stanu Chihuahua. Nazywają siebie Raramuri, co dosłownie znaczy „Biegacze”, a w swobodniejszym tłumaczeniu „Lekkostopi”.

Do pierwszych kontaktów Europejczyków z Tarahumara doszło na początku XVII wieku. W 1632 roku stałą misję założyli tam jezuici, ale ewangelizacja w ich wykonaniu nie spodobała się nawykłemu do swobody ludowi. Doszło do buntu, w walkach zginęło kilku misjonarzy, w odwecie władze Nowej Hiszpanii wysłały wojsko. Efekt był taki, że większość Tarahamura porzuciła domostwa i przeniosła się w niedostępne góry. Jednak już wtedy bardzo ciekawili przybyszów zza oceanu. Przede wszystkim niepojętą dla białych ludzi wytrzymałością w biegu.

Tarahamura żywili się głównie kukurydzą i squasha (odmiana roślin dyniowatych), ale byli też skutecznymi myśliwymi. Europejczyków najbardziej zdumiewała metoda polowań polegająca na uporczywym ściganiu dzikich zwierząt. „Lekkostopi” potrafili tak długo gonić na przykład jelenia aż padł on z wyczerpania. Legenda głosi, że najlepsi biegli bez odpoczynku blisko 700 kilometrów. Ponoć niektórzy z dzisiejszych Tarahamura nadal tak polują.

Opowieści o nieludzkiej wręcz wytrzymałości członków tej skrywającej tajemnice przed obcymi małej społeczności już w XIX wieku pojawiały się w książkach podróżniczych, opracowaniach naukowych i raportach wojskowych. Niezwykła umiejętność lekkostopych Indian pokonywania ekstremalnych dystansów bez dodatkowego wyposażenia i specjalistycznych treningów budziła zdumienie. Nie kwestionowano ich umiejętności, bo wielokrotnie udowadniali, że potrafią przebiec setki kilometrów bez widocznych oznak zmęczenia. Poza tym niektórzy z Tarahamura od czasu do czasu dawali się namówić na publiczne popisy. Na początku XX wieku niejaki Luis Rojas pokonał 560 kilometrów w ciągu 72 godzin, a jego krajan – Jose Torres 51 mil dzielące Kansas City od miejscowości Lawrence przebiegł w niecałe 7 godzin.

Wielu rekordów pobitych przez lekkostopych Indian nigdy nie poznamy, bo członkowie plemienia nie mieli i nadal nie mają potrzeby ich rejestrowania. Dla nich bieganie jest po prostu czymś tak oczywistym jak dla nas oddychanie, więc nie uważają tej umiejętności za niezwykłą. A bieganie to także życiowa konieczność. Puebla, w których mieszkają, położone są w niedostępnych terenach górskich i do części z nich dotrzeć można wyłącznie na własnych nogach.

W latach trzydziestych ubiegłego wie

ku meksykański rząd zaprosił „Lekkostopych” do startu w igrzyskach olimpijskich, lecz ku rozpaczy sportowych działaczy Indianie nie wywalczyli ani jednego medalu. Dlaczego? Bo nikt im nie wyjaśnił, że w maratonie biegnie się tylko 42 kilometry. Dla Tahamura taki dystans to tylko rozgrzewka. Chociaż potrafią biec nieprzerwanie przez wiele godzin, to ściganie się na czas od startu do mety uznali za pozbawione sensu. Meksykańscy animatorzy lekkoatletyki dali im spokój na całe dziesięciolecia.

O legendarnym plemieniu biegaczy przypomniano sobie na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy na świecie wybuchła moda na jogging i maratońskie gonitwy. Podjęto kilka prób skaperowania Tahamura do zawodowych zespołów biegaczy. Z nazwiska znani są jednak tylko dwaj – Victoriano Churro i Juan Herdera, którzy w 1974 roku zajęli dwa czołowe miejsca w słynnym długodystansowym biegu po bezdrożach stanu Kolorado: „Leadville Trail 100”. Obaj „Lekkostopi” ustanowili wtedy rekord trasy, który poprawiono dopiero jedenaście lat później. Organizatorzy za ten występ zapłacili kukurydzą, ale chyba solidnie przy tym oszukali, bo w następnych latach biegacze z plemienia Tahamura przestali pojawiać się na listach startowych w podobnych imprezach.

To może się jednak zmienić. Tylko niespełna połowa „Lekkostopych” żyje w zgodzie z tradycją i zwyczajami przodków. Wśród nich coraz mniej jest takich, którzy potrafią jeszcze zagonić jelenia na śmierć. Reszta uległa urokom cywilizacji i przestała biegać, ale ze swoimi aktywnymi pod tym względem pobratymcami ma na pewno lepsze relacje niż biali przybysze z „obcej ziemi”. Pewnie w końcu któryś z Tarahamura zgłębi światowy biznes biegowy i przekona współplemieńców, żeby do niego przystąpili.

DIETA

Indianie Tarahumara w codziennej diecie bazują na bardzo prostych produktach i potrawach. Najczęściej spożywają fasolę, kabaczki, paprykę, kukurydzę oraz ziarna chia, bogate w kwasy omega-3, białko oraz antyoksydanty. Z ziaren chia, wody, soku limonkowego oraz cukru przyrządzają tradycyjny napój, który – obok domowego piwa kukurydzianego – należy do filarów kuchni „Lekkostopych”.

BOSO ALE W OSTROGACH

Znany specjalista od technik biegowych – Nicolas Romanov, szkolący między innymi brytyjskich olimpijczyków, przeanalizował sposób biegania Indian z plemienia Tarahumara. Jego zdaniem fantastyczne wyniki „Lekkostopi” zawdzięczają zaufaniu naturze, biegają bowiem boso lub w sandałach na cienkich podeszwach, co pozwala mięśniom i ścięgnom dostosować się do podłoża. Zmniejsza to do minimum ryzyko przeciążenia stawów i wynikających z tego tytułu kontuzji podczas pokonywania dużych odległości.

RRARAJIPARI I ARIWETA

Rrarajipari oraz ariweta to dwie dyscypliny biegowe uprawiane przez mężczyzn i kobiety z plemienia „Lekkostopych”. W pierwszej rywalizują mężczyźni, w drugiej kobiety. W rrarajipari dwie lub więcej drużyn biegnie z drewnianą piłką, którą kopią przed siebie, dobiegają do niej, znów kopią i tak bez przerwy przez… 200 kilometrów.

Natomiast w ariweta dwie lub więcej zespołów kobiecych biegnie rzucając przed siebie, przy pomocy kijów, drewniane obręcze. Podbiegają do niej, podnoszą (tylko kijem) i znów miotają przed siebie. Rywalizacja pań odbywa się zazwyczaj na dystansie około 100 kilometrów.

 

KTO NA MIEDZI SIEDZI…

Indianie Tarahumara mieli ogromnego pecha, bowiem na zamieszkałych przez nich terenach Sierra Madre w drugiej połowie XIX wieku hiszpańscy kolonizatorzy odkryli bogate pokłady miedzi, a do wydobywania tego cennego kruszcu zagonili żyjących w tym rejonie Meksyku rdzennych mieszkańców. Kochający swobodę „Lekkostopi” nie chcieli harować w kopalniach i uciekli w wyższe, trudno dostępne partie gór.

Tagi: //

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *