Hit w służbie narodu

Eva Rinaldi Celebrity and Live Music Photographer via Foter.com CC BY-SA

Kiedy 21 grudnia 2012 roku utwór „Gangnam Style” wykonywany przez Psy – piosenkarza, rapera, tancerza i producenta muzycznego – osiągnął miliard wyświetleń na YouTube, to butelki szampana strzeliły w całej Korei Południowej. Jedna z najlepiej zaplanowanych i najbardziej rozwiniętych akcji promocyjno-reklamowych odniosła gigantyczny sukces.

Piosenka półtora roku później miała już 2 miliardy odsłon! I końca nie było widać, aż serwery YT przestały zliczać rekordy. Twórcy serwisu przyznali, że sytuacja ich przerosła: – Nie przypuszczaliśmy, że jakikolwiek utwór osiągnie taką popularność – ogłosili w krótkim komunikacie.

fot. LGEPR via Foter.com CC BY
fot. LGEPR via Foter.com CC BY

 

Dla Koreańczyków o wiele ważniejszy był fakt, że świat usłyszał o ich muzyce. K-pop od lat jest jednym z najbardziej dochodowych towarów eksportowych – trzecią, po Samsungu i Hyundaiu, najlepiej rozpoznawalną marką. To efekt działania długofalowego planu koreańskiego rządu, który finansuje między innymi promocję K-popu za granicą. Najpierw, na początku lat dziewięćdziesiątych, zachwycili się nim Chińczycy, a potem mieszkańcy Tajwanu, Filipin, Singapuru i Indonezji. W końcu przeboje z Korei podbiły także Japonię, mocno oddziałując na tamtejszą muzykę popularną, czyli J-pop. Miało to też wymiar symboliczny, ponieważ było postrzegane jako swoisty rewanż i odwet za długoletnią, okrutną okupację.

 

Czym więc jest K-pop, co powoduje, że popularność na całym świecie wciąż rośnie? Jeśli chodzi o warstwę muzyczną K-pop nie ma żadnego głównego nurtu i jest bardzo zróżnicowany: mieszczą się w nim zarówno muzyka taneczna, jak ballady, czy rap. Nie ma także sztywnych reguł, gdyż mimo że dominują girls i boysbandy, to karierę robią również solistki i soliści, a nawet instrumentaliści.

Teledyski są dopracowane, a wyłożone pieniądze bywają naprawdę spore. Na tle oszczędnościowych produkcji anglosaskich wyglądają naprawdę imponująco. Niezwykle ważna jest także świadomość wykonawców, że u podstaw sukcesu leży ciężka praca. Największe wytwórnie – SM Entertainment, YG Entertainment oraz JYP Entertainment – prowadzą szkoły, gdzie adepci wychwyceni przez łowców talentów uczą się śpiewu, tańca i… bycia gwiazdą.

fot. KOREA.NET2 - Official page of the Republic of Korea via Foter.com CC BY-SA
fot. KOREA.NET2 – Official page of the Republic of Korea via Foter.com CC BY-SA

 

Gwiazda, raczej idol, nie tylko występuje, ale także pojawia się w telewizji, udziela wywiadów, cały czas jest w pracy. Stąd jednolity, zadbany wizerunek na i poza sceną: nie można pozwolić sobie na żadne skandale. Stoją za tym zbyt duże pieniądze, a inwestycja w początkujący zespół to czasami nawet milion dolarów!

Startujące gwiazdki nie zarabiają dużo, są na niewolniczych kontraktach za nędzne pieniądze. Tantiemy z jednego odtworzenia w Korei to równowartość 6–10 centów! Wykonawca dostaje 35 procent, czyli 2–3 centy, ale w przypadku kilkuosobowego zespołu, trzeba to podzielić między wszystkich. Zatem by zarobić, kapele muszą występować nawet trzy razy dziennie. Koncerty, na przykład w Europie, to jak złapanie Pana Boga za nogi, ponieważ przez tydzień można zarobić nawet równowartość rocznych (!) uposażeń.

Jednak chętnych nie brakuje. Nic dziwnego, skoro widownię K-popu szacuje się na 2,5 miliarda ludzi. Jest więc o co walczyć i jednocześnie jest dla kogo się wysilać.

Tagi: //

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *