Baleal – raj surferów

fot. lulu
fot. lulu
fot. lulu

Nazwa pochodzi od słowa Baleia– wieloryb. Miasto leży 100 km na północ od Lizbony.

Ze względu na położenie, jest jednym z najbardziej popularnych spotów surferskich na świecie. Półwysep jest otoczony z trzech stron oceanem. W związku  z tym prawdopodobieństwo dobrych warunków do pływania na desce jest bardzo duże.

Jak dotrzeć do Baleal?

  1. Samolot do Lizbony.
  2. Autobus Lizbona- Peniche (Centralny Dworzec Autobusowy, Terminal Sete Rios,  Adres: Praca Marechal Humberto Delgado- Rua das Laranjeiras, Lisboa).
  3. Autobus/ autostop Peniche- Baleal.

Zakwaterowanie.
Idąc wzdłuż głównej ulicy, znajdziesz hotele, hostele, apartamenty i domy do wynajęcia – noclegi na każdą kieszeń, większość z widokiem na ocean. Wśród nich są też surfhostele i surfhouse’y, które dodatkowo oferują wypożyczenie sprzętu, lekcje surfingu oraz transport na spot. Miejsce jest bardzo popularne i przyciąga ludzi z całego świata. Przyjeżdżając w sezonie letnim koniecznie zarezerwuj nocleg z większym wyprzedzeniem.
Jedną z opcji jest hotel “Surfers Lodge”. Wyróżnia się spośród innych nowoczesnym dizajnem i ceną. Budynek ma prostą bryłę, z elementami kamienia, drewna i szkła, niczym austriacki hotel w Alpach. Wnętrza zaprojektowane są w stylu boho, z przewagą szarości i drewna z recyklingu. Najbardziej urzekajacy jest taras na dachu. Wzdłuż jednego boku znajduje się długi, wąski basen. Szarość betonowej podłogi przełamują dodatki: marokańskie dywany, metalowe stoliki, mięsiste poduchy na siedziskach, hamaki oraz hipnotyzujący widok na okoliczne dachy i ocean. Wymarzone miejsce na odpoczynek po pływaniu. W ciągu dnia dostępne jest tylko dla gości hotelowych. Wieczorami “bohema” otwiera się również na ludzi z wioski. W środy i piątki odbywają się “Sunset sessions” z zachodzącym słońcem w tle. Impreza zaczyna się o 17:00 a kończy o 22:30.

fot. lulu
fot. lulu

W miasteczku znajduje się też camping. Mimo to mnóstwo camperów zatrzymuje się przy klifach, skąd rozciąga się widok na bardziej dziką stronę zatoki i jej skaliste wybrzeże – bajka!

Zakupy. 
Przy głównej ulicy jest świetnie zaopatrzony market “Super Lagido”, prowadzony przez lokalną rodzinę.
Przed sklepem można usiąść przy stoliku, zjeść śniadanie, napić się kawy czy świeżego soku. Tutaj spotykają się lokalni z turystami. Instruktorzy surfingu z kursantami. Starsi z młodymi. Sklep jest przystankiem w ciągu dnia, po drodze gdziekolwiek.
Przykładowe ceny:
Kawa 0,70 euro
Pastel de Nata 1 euro
Świeży sok z pomarańczy 1 euro
Kanapka 2- 3 euro

Surfing- nauka.
Można zgłosić się do jednego z surfhouse’ów lub zapytać o lekcje w beach barach, wzdłuż plaży. Godzina lekcji indywidualnej z instruktorem kosztuje 50 euro, sprzęt jest wliczony w cenę. Niezależne wypożyczenie deski kosztuje 15 euro/ dzień. Jeśli szkoła nie zapewni Ci transportu deski na spot, skorzystaj z wypożyczalni przy plaży, a unikniesz dźwigania sprzętu przez całą wioskę. Jeśli jednak planujesz dłuższą przygodę z surfingiem, kup własną piankę.

 

fot. lulu
fot. lulu
fot. lulu

Gdzie dobrze zjeść?
Absolutnie polecamy “Restaurant & Wine Prainha”. Jest bezkonkurencyjna. Wystrój prosty i schludny. Oszklony taras sąsiaduje z plażą. Mimo świetnej lokalizacji, ceny nie odstają od lokalnej średniej. Obsługa jest bardzo miła i profesjonalna, a atmosfera ciepła. Każde danie smakuje wyśmienicie! Szczególnie polecamy: bife a casa 13 euro (stek w sosie śmietanowym z pieczarkami, podawany z frytkami lub ziemniakami z wody oraz sałatą), bacalhau com natas 10 euro (dorsz zapiekany z ziemniakami w sosie śmietanowym) oraz vinho a casa 7,5 euro za litrową karafkę. Na deser koniecznie serradura, na bazie bitej śmietany i mleka skondensowanego z pokruszonymi ciastkami na wierzchu i spodzie, w cenie 2,8 euro. Ma bardzo subtelny i aksamitny smak. Rozpływa się w ustach.

Będąc w Peniche zajrzyj do lodziarni “Cafe Oceano”. Mieści się w samym centrum miasteczka. Naszym faworytem jest smak Manga (mango).

Warto zobaczyć także:

  • fabrykę desek surfingowych “Fatum” w Peniche (fatumsurfboards.com)

Artykuł pochodzi z bloga http://www.luluonboard.com/

Więcej zdjęć na www.facebook.com/luluonboard

Tagi:

Jedna myśl na temat “Baleal – raj surferów”

  1. Michal Siergiejuk

    mnie ten artykuł kupił. Miejsce wędruje na krótką listę wartych zobaczenia

    Twój komentarz oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *