Mały, ale byk

fot. INFINITI
fot. INFINITI
fot. INFINITI

 

Q30 przypomina nam Daniela Craiga, może i jest niewysokiego wzrostu, lecz przy tym atletyczny i proporcjonalnie zbudowany.

Zdajemy sobie sprawę, że niektórzy wolą w roli Bonda Rogera Moora, a dla innych agent 007 skończył się wraz ze schyłkiem ery Seana Connery. Być może 19-calowe felgi mogą wydawać się przesadą w aucie klasy kompakt, ale naszym zdaniem przy ostrych przetłoczeniach karoserii Q30 dopełniają charakternej całości stylu, który INFINITI nazywa Empower the drive.

 

Testowaliśmy auto w topowej specyfikacji SPORT.  Doładowany 211 konny silnik sprawnie radzi sobie z półtoratonowym autem. Q30 mimo podwyższonej sylwetki i typowego dla kompaktów, czyli niezbyt dużego rozstawu osi, zaskakująco pewnie prowadzi się podczas zmiany kierunków jazdy, nawet przy maksymalnych dopuszczalnych w naszym kraju prędkościach. Elektronika daje kierowcy wybór 3 trybów pracy auta: manualny, E jak ekologiczny oraz S – które sądząc po reakcjach zespołu napędowego pochodzi od słowa sport. Różnice w tych 3 trybach są wyraźne, a elektroniczne mapy trafione w dziewiątkę w dziesięciostopniowej skali. Jeśli wieziesz dziewczynę i liczysz na jej przychylność u celu podróży, to lepiej pozostań w podstawowym, łagodnym niczym prawa stopa krakowskiego taksówkarza trybie E.  W trybie S najlepiej się jeździ bez pasażerów, a manualny ma sens tylko kiedy potrzebna jest szybka zmiana biegów, czyli w 90% przy wyścigu spod świateł, a w 10% podczas wyprzedzania kolumny TIR-ów.

Small-3683-InfinitiQ30PremiumTechinterior-31

 

Mankamentem małego INFINITI jest zwyczajne wnętrze. Z jednej strony w Q30 trudno doszukać się materiałów, które nie pasowałyby do klasy premium. Na fotelach jest miękka alcantara, a na desce rozdzielczej skóra z fioletowymi szwami oraz fortepianowe wykończenia detali. Lubimy sportowe smaczki, więc podobały nam się: czarna podsufitka, zgrabny lewarek skrzyni biegów oraz spłaszczona w sportowym stylu kierownica. Z drugiej strony w Q30 brakuje nam odważnej kreski, którą INFINITI kreśliło udane kokpity poprzednich modeli: QX70, Q70 (dawne M) czy Q50. Doszły nas słuchy, że w Q30 jest ciasno. Naszym zdaniem jak auto klasy C jest tu całkiem wygodnie. Dzieciaki miały dość miejsca, aby machać nogami, a dorosłych do tyłu nie przymierzaliśmy.  Bagażnik to regularna przestrzeń o dużym, wygodnym dostępie w rozmiarze typowym dla kompaktów.

fot. INFINITI
fot. INFINITI

 

Ze względu na fakt, że luksusowy NISSAN wciąż przez wielu jest uważany tylko za pretendenta do klasy premium, mogliśmy być dla Q30 nieco czepialscy. Ostatecznie małe INFINITI okazało się bardzo bliskie ideału w klasie kompakt premium.  Ma charakter pod maską, porządnie się prowadzi, a przy tym zabójczo wygląda.

 

Artykuł pochodzi z miesięcznika MANAGER i jest dostępny również na manageronline.pl

Tagi: ///

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *